Liturgia Słowa - 18 listopada 2018

Pierwsze czytanie Dn 12, 1-3

Księga Daniela jest dość młodą księgą Starego Testamentu – powstała między VI a II wiekiem p.n.e. W Biblii katolickiej księga ta zaliczana jest do ksiąg prorockich, natomiast w Biblii Hebrajskiej do pism (a nie do proroków). Rozdział 12. tej księgi został napisany w języku hebrajskim (inaczej niż np. 3-7 zredagowane w języku aramejskim, lub 13-14 napisane po grecku).

Losy narodu aż do czasów zbawienia (rozdz. 10-12)

Rozdział 12. dotyczy eschatologii, to znaczy końca świata. Ostatnia z wizji - pod względem literackim - nosi znamiona prawdziwej apokalipsy, czyli "objawienia", w którym Bóg za pośrednictwem anioła odsłania znaczenie dziejów. Jedynie Bóg jest Panem historii i jakkolwiek nie toczyłyby się dzieje świata, zawsze ostatnie słowo należeć będzie do Niego. W tym ostatecznym rozrachunku, sprawiedliwi wreszcie zatriumfują i otrzymają zasłużoną nagrodę. Będzie nią zmartwychwstanie "tych, co posnęli w prochu ziemi" (12,2), a za dochowanie wierności Bogu osiągną wieczne zbawienie. W zakończeniu Daniel otrzymuje jeszcze polecenie "zapieczętowania księgi" (12,4), co oznacza, że na spełnienie tych obietnic będzie trzeba poczekać.

Wspomniana w tym fragmencie postać archanioła Michała, pojawia się w Biblii w sumie 5 razy. W Księdze Daniela Michał jest nazwany "jednym z przedniejszych książąt nieba" (Dn 13, 21) oraz "obrońcą ludu izraelskiego" (Dn 12, 1). Michał występuje ponadto jako opiekun narodu wybranego, sprawiedliwych i świętych, tj. zapisanych w księdze życia. Znaczenie św. Michała akcentują też żydowskie księgi apokryficzne: Księga Henocha, Apokalipsa Barucha, Apokalipsa Mojżesza itp., w których Michał występuje jako najważniejsza osoba po Panu Bogu, jako wykonawca planów Bożych odnośnie ziemi, rodzaju ludzkiego i Izraela. Michał jest księciem aniołów, który ma klucze do nieba. Jest aniołem sądu i Bożych kar, ale też aniołem miłosierdzia Bożego.

 

Ewangelia Mk 13, 24-32

Syn człowieczy

Jezus opisuje Syna Człowieczego w kategoriach, które żydowska literatura rezerwowała zwykle dla Boga (przyjście w chwale, posłanie Jego aniołów). Tekst zawiera wyraźną aluzję do Dn 7,13-14, gdzie jakby „Syn Człowieczy” (tj. postać podobna do człowieka) otrzymuje królestwo od Boga.

Tytuł „Syn Człowieczy” (hebrajskie ben haadam oraz aramejskie bar enasz) we wcześniejszych księgach Biblii oznacza po prostu człowieka (np. u proroka Ezechiela).

W późniejszych tekstach biblijnych i pozabiblijnych jest natomiast tytułem określającym godność Bożego wysłannika czasów ostatecznych (np. Dn 7,13-14).

W Nowym Testamencie określenie Syn Człowieczy użyte jest tylko w Ewangeliach i Dziejach Apostolskich (tuż przed ukamienowaniem Szczepana). Jezus bardzo często używał tego tytułu, zapowiadając swoją Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie, zawsze jednak w trzeciej osobie! Za utożsamieniem Jezusa z Synem Człowieczym świadczy wiele ewangelicznych wydarzeń, np. Mk 8,27-32.

Jednym z centralnych elementów żydowskich oczekiwań dotyczących przyszłości było ponowne zgromadzenie rozproszonych pokoleń Izraela – Syn Człowieczy uczyni zatem to, co Stary Testament przypisuje jedynie Bogu (por. Syr 36,13; Jr 31,10).

 

Mowa eschatologiczna

Ten fragment Ewangelii jest tzw. Mową eschatologiczną Jezusa. Mowa ta to jedno z przemówień Jezusa, zapowiadające zburzenie Świątyni Jerozolimskiej i nadejście końca świata.

Zawiera ona trzy główne tematy:

-zburzenie Świątyni Jerozolimskiej – to proroctwo Jezusa o zburzeniu Świątyni spełniło się w 70. r. podczas oblężenia i zniszczenia Jerozolimy

-czas (nawracania) pogan - koniec świata może nastąpić dopiero, gdy Ewangelia zostanie ogłoszona wszystkim narodom

-mowa apokaliptyczna – W ostatnim fragmencie mowy eschatologicznej Jezus ostrzega przed pseudo-Mesjaszami. W kilku przypowieściach, m.in. w przypowieści o słudze wiernym i niewiernym oraz w przypowieści o pannach roztropnych i nieroztropnych, zachęca do czujności i trzeźwości. Ostatecznie mówi też o końcu świata i swoim powtórnym przyjściu.

 

Znaki czasu

Jezus uczy swoich uczniów uważnego oczekiwania – podaje tutaj przykład drzewa figowego, z „zachowania” którego łatwo można poznać zbliżające się lato, a to dlatego że figowce, które nie miały w zimie mniejszych gałązek i wyglądały przez to jak uschłe drzewa, rozkwitały jednak pod koniec marca i latem dawały obfity owoc;

 

Czas trwania jednego pokolenia był zróżnicowany w ST, było to jednak najczęściej czterdzieści lat (por. Sdz 3,11; 5,32) – jeśli wziąć dosłownie tę wskazówkę, to oznacza, że Jezus dość dokładnie definiuje znak czasu, jakim było o zburzeniu Jerozolimy, które dokonało się w 70 r.; interpretacja zaś mówiąca o odniesieniu słów Jezusa do końca świata jest możliwa w Ewangelii wg św. Mateusza – u św. Marka mowa zachowała swą pierwotną wymowę, która dopiero w obliczu wydarzeń roku 70 została odczytana szerzej.

 

 

Liturgia Słowa - 11 listopada 2018

Pierwsze czytanie 1 Krl 17,10-16

Bohaterowi pierwszego czytania tej niedzieli, Eliaszowi, przyszło żyć w trudnych czasach.  To pierwsza połowa IX wieku przed Chrystusem, kilkadziesiąt lat po podziale dziedzictwa Dawida i Salomona na dwa królestwa: Judę i Izraela. Król Achab, pod wpływem swojej żony Jezabel, wprowadza w Izraelu kulty pogańskie. Szerzy się okrucieństwo i nieprawość. I w tych okolicznościach Bóg powołuje Eliasza z gileadzkiego Tiszbe. (Gilead to kraina leżąca między Morzem Martwym a Jeziorem Galilejskim na wschód od Jordanu).

Wcześniejsze fragmenty 1 Księgi Królewskiej mówią nam, co Eliasz uczynił zanim spotkał wdowę; otóż poszedł do króla i zapowiedział, że kraj do odwołania czeka susza. Po czym, z polecenia Boga, wrócił za Jordan i tam, zamieszkiwał przy potoku Kerit, gdzie jedzenie przynosiły mu kruki. Ale gdy woda w potoku wyschła Eliasz usłyszał kolejne polecenie: ma iść do Sarepty Sydońskiej, czyli nad Morze Śródziemne. Tam – zapowiada Bóg – karmić go będzie pewna wdowa.

Gdy czyta się opowieść przedstawioną w pierwszym czytaniu tej niedzieli nie będąc świadomym, że Eliasz zjawia się u wdowy z rozkazu Boga jego zachowanie wydaje się – delikatnie mówiąc - niestosowne. Ot, najpierw prosi o wodę, a potem, jakby nigdy nic, dodaje, żeby przyniosła jeszcze chleba. Takie życzenia w czasie suszy i głodu? Przychodzi żebrak i prosi. Ale tym razem ten żebrak to Boży człowiek. Nie przychodzi by tylko zjeść i pójść dalej. Za chwilę okaże się, że zabierając ostatki jedzenia, przyniesie jego obfitość aż do końca klęski głodu. A potem też wskrzesi syna owej wdowy, gdy ten niespodziewanie umrze…

Bóg może wszystko. Może nawet sprawić, że „dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się”. Bogu nie jest obojętny ludzki los. Nawet jeśli dopuszcza na człowieka nieszczęścia. Szczególnie bliscy są mu ludzie w społeczeństwie uznawani za słabszych, mniej znaczących. 

 

Ewangelia  Mk 12, 38-44

Świątynia i ofiara 

Prawdopodobnie Jezus nauczał na dziedzińcu pogan, gdzie dostęp mieli wszyscy przychodzący do świątyni. Marek sugeruje że Jezus zmienił miejsce i usiadł naprzeciw skarbony (Mk 12,41).

Skarbony znajdowały się na dziedzińcu kobiet, gdzie poganie nie mieli wstępu. Między dziedzińcem pogan a dziedzińcem kobiet istniał rodzaj marmurowej balustrady (soreg) uniemożliwiającej wejście poganom w głąb świątyni. Widniał na niej napis, ostrzegający pogan przed wejściem dalej, za co groziła kara śmierci. Tym samym poganie nie mogli składać ofiar na świątynię.

Dziedziniec kobiet mógł pomieścić 6000 wyznawców. Był on przeznaczony zarówno dla mężczyzn i kobiet, jednak tylko mężczyźni mogli wejść w głąb budynku.

Na dziedzińcu znajdowało się 13 skarbon, do których wrzucano ofiary przeznaczona na kult. Prawdopodobnie 13 skarbona była przeznaczona na dowolne ofiary pieniężne i to do niej podeszła uboga wdowa. Skarbony były wąskie u wlotu i rozszerzające się na spodzie. Z wyglądu przypominały trąbki.

Przy każdej z nich stał kapłan, który przyjmował ofiarę, a następnie wrzucał ją do skarbony. Osoba składająca ofiarę musiała wypowiedzieć składaną kwot i cel na jaki ma być przeznaczony datek. Wysokość złożonej ofiara nie była więc tajemnicą. Być może Jezus usłyszał rozmowę między ubogą wdową i kapłanem.

 

Biblia Tysiąclecia podaje w swoim przekładzie, że wdowa wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz (Mk 12,42). Stąd też w języku polskim obecny jest związek frazeologiczny wdowi grosz. Biblia Paulistów tłumaczy ten wers, odwołując się do języka greckiego: uboga wdowa wrzuciła dwa drobne pieniądze, czyli jeden kwadrans.

 

Drobny pieniądz wrzucony przez wdowę w języku greckim nosi nazwę lepton, co dosłownie oznaczało cienki, mały, mizerny. Lepton miał najniższą wartość spośród monet będących w obiegu w tamtym czasie.

Dwa leptony były warte jednego kwadransa (łac. quadrans). Kwadrans to drobna moneta rzymska, której wartość wynosiła 1/64 denara. 1 denar była zapłatą za dzień pracy robotnika, więc ofiara kobiety była rzeczywiście bardzo skromna.

Za dwa leptony można było kupić garść mąki, lub jeden skromny posiłek.

Marek, pisząc do chrześcijan nie-żydowskiego pochodzenia, celowo dokonuje przeliczenia jednostki monetarnej z żydowskiej miary na miarę rzymską. Tym samym chce podkreślić znikomą wartość ofiary ubogiej wdowy.

 

Wniosek ogólny: Postać ubogiej wdowy pojawia się więc także w tekście Ewangelii według św. Marka. Jezus przeciwstawia postawę wdowy postaciom faryzeuszy. Ta pierwsza, z miłości i „swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała” (czyli dwa pieniążki); ci drudzy są natomiast symbolem perfekcjonizmu i pobożności „na pokaz”. Przesłanie tego fragmentu jest takie, że Bóg patrzy na serce człowieka i na jego intencje. Bliscy mu są zwłaszcza ludzie odrzuceni i pokrzywdzeni przez los. Bogu nie chodzi o obecność człowieka w świątyni z przymusu, ale z miłości. 

Co Biblia mówi na temat modlitwy za zmarłych?

Miesiąc listopad to czas, w którym szczególnie wspominamy naszych bliskich zmarłych i modlimy się za nich. Praktyka ta ma swoje biblijne korzenie. Już Stary Testament i 2 Księga Machabejska wspomina o modlitwie w intencji zmarłych. Pojawia się ona w historycznym kontekście tzw. „powstania machabejskiego” zorganizowanego w 166 roku p.n.e. przez Żydów przeciw Antiochowi IV Epifanesowi, który nakazał Narodowi Wybranemu kult bóstw pogańskich. Żydzi ostatecznie wygrali powstanie. Podczas jednej z walk zginęła część żołnierzy i kiedy chciano ich pochować, odnaleziono przy ich ciałach ukryte pod płaszczami figurki bożków pogańskich. Zgodnie z prawem żydowskim żołnierze ci dopuścili się kradzieży za życia, a za to należało złożyć ofiarę. Nie mogli sami tego uczynić, ponieważ już nie żyli. Ale zrobił to za nich przywódca powstania – Juda Machabeusz. W 2 Mch 12,43-44 czytamy:  „Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, co pobożnie zasnęli jest przygotowana najwspanialsza nagroda – była to myśl święta i pobożna”. Przedstawiona w tym fragmencie praktyka była formą modlitwy za zmarłych oraz zadośćuczynienia Prawu za nieodpokutowane winy nieżyjących.

 

Następny przykład pomocy ofiarowywanej zmarłym pojawia się w Księdze Mądrości Syracha, gdzie w 7 rozdziale i 33 wersecie czytamy: "Miej dar łaskawy dla każdego, kto żyje, nawet umarłym nie odmawiaj oznak przywiązania!”

 

Kolejne dwa przykłady modlitwy za zmarłych pojawiają się w Nowym Testamencie – w listach Pawłowych – 1 do Koryntian i 2 do Tymoteusza. Jednym z ważnych tematów teologicznych korespondencji Pawła Apostoła z Koryntianami jest kwestia zmartwychwstania umarłych. Idea ta wydawała się niezrozumiała wielu chrześcijanom wywodzącym się z pogaństwa. Ich myślenie było przecież ukształtowane przez filozoficzną myśl starożytnych Greków, według których ciało to więzienie duszy, a śmierć oznacza wyzwolenie. Skoro śmierć uwalnia nas od ciała, jaki sens ma zmartwychwstanie fizyczne, czyli powtórne przyobleczenie ciała? Czy na powrót mamy wrócić do „więzienia”? – mogli pytać Koryntianie. Wyjaśniając tę kwestię, Paweł enigmatycznie mówi o niejasnej praktyce przyjmowania chrztu za zmarłych: „Bo co czynią ci, którzy przyjmują chrzest za zmarłych? Jeżeli umarli w ogóle nie zmartwychwstają, to po co za nich chrzest przyjmują?” (1 Kor 15,29). Trudno dziś wyjaśnić, na czym polegała praktyka przyjmowania chrztu za zmarłych. Choć dyskusje co do jego przebiegu i znaczenia nie zostały rozstrzygnięte, wydaje się pewne, że miał on w jakiś sposób dopomóc ludziom, którzy pożegnali się z życiem. Należy zatem przyjąć, że praktykowanie tego typu formy pomocy zmarłym w pierwotnym Kościele było wyrazem przekonania o możliwości wpływania na ich los po śmierci. Można tutaj odnaleźć podstawy wczesnochrześcijańskiej modlitwy za zmarłych.

Kolejnym, „pogrzebowym wątkiem” jest modlitwa św. Pawła za zmarłych. Jest ona przez badaczy Pisma świętego uznawana za jedyną modlitwę za ludzi „po tamtej stronie”. W Drugim Liście do Tymoteusza Apostoł Narodów poleca Panu Bogu Onezyfora, który już nie żyje. Prosi dla Niego, by Pan dozwolił mu znaleźć w owym dniu miłosierdzie (2 Tm 1,18). Fakt, że Onezyfor zmarł, daje do myślenia. Pokazuje, że jego historia jest jeszcze „niedomknięta” i może coś się jeszcze zmienić. „Ostateczne słowo” nie zostało wypowiedziane a modlitwy mogą wyprosić „lepsze położenie w niebie” niż mogłoby na to wskazywać życie zmarłego.

 

Wspominając o modlitwie za zmarłych, nie sposób pominąć także  1 Kor 3,11-15. Czytamy w tym fragmencie o „ocalającym” ogniu:

 "Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus.  I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień".

 

 W powyższym fragmencie, możemy zaważyć aluzje do czyśćca. Widać tutaj nawiązanie do żydowskiego myślenia, że na „końcu czasów” dojdzie do oczyszczającego ognia, a to oznacza że zbawienie jest dostępne także dla niedoskonałych ludzi. Wspomniany „ogień” (wydaje się, że jego obraz jest nieprzypadkowy - kojarzy się z wytapianiem tego, co jest zbędne) umożliwi w przyszłości oczyszczenie.

 

Odwrotnej praktyki, tzn. wstawiennictwa zmarłych (w niebie) za żyjącymi na ziemi, można upatrywać natomiast w Apokalipsie św. Jana, gdzie czytamy:

„A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego* i dla świadectwa, jakie mieli. I głosem donośnym tak zawołały: «Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na  ziemi?» I dano każdemu z nich białą szatę i powiedziano im, by jeszcze krótki czas odpoczęli, aż pełną liczbę osiągną także ich współsłudzy oraz bracia, którzy, jak i oni, mają być zabici” (Ap 6,9-11).

 Wprawdzie we fragmencie tym jest wołanie o sprawiedliwość, ale można stąd także wywnioskować, że święci w niebie stojący przed tronem Baranka mogą się przyczyniać za żyjącymi na ziemi. Warto więc pamiętać o tym, że nie tylko my możemy pomóc zmarłym stać się świętymi, ale również zmarli którzy już są święci, mogą z wdzięczności wstawiać się za nami w niebie. Na tym właśnie polega tajemnica "obcowania świętych" (łac. communio sanctorum). 

Liturgia Słowa - 4 listopada 2018

Pierwsze czytanie: Pwt 6, 2-6

Pojawiający się w tym czytaniu motyw miłości Boga stanowił dla każdego Żyda Starego Testamentu najważniejszą zasadę. Słowa "słuchaj Izraelu, Pan jest twoim Bogiem, Pan jedyny" (hebr. szema Israel, Adonaj elohenu, Adonaj ehad) były słowami najważniejszej modlitwy, której ojciec uczył swojego syna. 

 

Drugie czytanie: Hbr 7, 23-28

List do Hebrajczyków nie jest, jak kiedyś czytano w Liturgii, "listem św. Pawła do Hebrajczyków". Autorem tego listu był prawdopodobnie św. Łukasz. Teologia tego listu jest bardzo "liturgiczna" - wiele miejsca zostało poświęcone Chrystusowemu kapłańswu. Chrystus jest doskonałym, najwyższym i wiecznym kapłanem, który przyszedł wypełnić (nie znieść!) Prawo. 

 

Ewangelia: Mk 12, 28b-34

Największe przykazanie

 

Jezus na pytanie o to, które z przykazań jest największe odpowiedział: „Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych”. w pierwszej odpowiedzi (miłość Boga) nawiązał wyraźnie do PWt 6,2-6, w drugiej natomiast (miłość bliźniego) do 19. rozdziału i 18. wersetu Księgi Kapłańskiej: "Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego (Kpł 19,18)". Fragment ten był również nazywany Kodeksem Świętości

 

Motyw ten podejmuje także jeden z midraszy, zapisany w traktacie pt. Sifra Keduszim. Midrasz, to żydowski komentarz do ksiąg biblijnych. Według jego interpretacji miłość bliźniego to nie tylko odrzucenie pragnienia zemsty, ale także wyzbycie się urazy, która jest jak trucizna. 

 

Kontekst literacki niniejszej Ewangelii: 

21, 1-11 – Uroczysty wjazd do Jerozolimy

21, 12-17 – Oczyszczenie świątyni: arcykapłani i znawcy Prawa są oburzeni

21, 23-27 – Jezus nie odpowiada jakim prawem działa

21, 28–22, 14 – Przypowieści oskarżające autorytety żydowskie

22, 15-22 – Wystawienie na próbę w sprawie podatków: Jezus wypomina obłudę i zaskakuje odpowiedzią

22, 23-33 – Jezus zamyka usta saduceuszom

22, 34 -40 – Największe przykazanie

22, 41-46 – Mesjasz synem samego Boga: koniec pytań zadawanych Jezusowi

Kontekst wydarzeń, w których Jezus wypowiada najważniejsze przykazanie, to konflikt z autorytetami żydowskimi w świątyni Jerozolimskiej. Klamrami są dwa motywy literackie: wjazd do Jerozolimy i zamknięcie ust przeciwników Jezusa. Największe przykazanie, które porządkuje gąszcz praw żydowskich, pojawia się pod koniec debaty w świątyni i ukazuje wyższość Jezusa, nad uczonymi w Prawie. Oczywiście wzmaga to napięcie i wrogość wśród żydów, co zakończy się śmiercią Jezusa.

 

Kontekst historyczny niniejszej Ewangelii: 

 

Świat grecki - KTO WŁAŚCIWIE JEST BLIŹNIM?

(Hezjod, Prace i dni) Kochającego kochaj, życzliwy bądź życzliwemu. Dawaj temu, kto daje, niedającemu nie dawaj. 

 

Naprzód, jeżeli ci chodzi o dzielność mężczyzny, łatwo powiedzieć, że dzielność mężczyzny polega na tym, aby być zdolnym do zajmowania się sprawami państwa. I żeby przy tym zajęciu przyjaciołom wyświadczać przysługi, a nieprzyjaciołom szkodzić, a samemu się strzec, żeby cię szkoda nie spotkała. (Platon, Menon 71E).

 

Bardzo dobrze znam się na tym, by tego, kto mnie kocha, kochać, a mojego wroga nienawidzić i lżyć. (Grecki poeta Archilochos, VII w. przed Chr.)

 

Wyjątek: Nieprawości nie wolno czynić pod żadnymi warunkami. To prawda, że większość (!) wierzy, że człowiek, którego spotkała nieprawość, sam ze swej strony może teraz czynić nieprawość. Jednak nie wolno mu w odwecie obrażać, nie wolno mu krzywdzić, nawet jeśli wszystko to zostało uczynione jemu (Platon, Politeia I 332 A – 336 A).

Zasady Platona podjęła jedynie rzymska szkoła stoicka a przede wszystkim Musonius, Seneka, Epiktet i Marek Aureliusz. Seneka (zm. 65 r. po Chr.) napomina, aby na zło nie odpowiadać złem, lecz dobrem, i daje takie uzasadnienie:

 

Jeśli pragniesz naśladować bogów, czyń dobrze także niewdzięcznym, albowiem także nad zbrodniarzami wschodzi słońce, a morza otwarte są dla piratów (Seneka, Beneficiis  IV 26, 1; VII 31,1).

 

Świat semicki

 

(Kpł 19,17-18) Nie żyw w sercu nienawiści do brata. Nie bądź mściwy i nie chowaj urazy do współrodaków, ale miłuj bliźniego jak samego siebie.

W Księdze Kapłańskiej czytamy: „masz kochać bliźniego swego jak siebie samego” – tak to brzmi w tradycyjnych przekładach. Natomiast faktycznie werset ten znaczy najprawdopodobniej: „masz kochać bliźniego swego, który jest taki sam jak ty”. Ludzie Starego Testamentu znali pojęcie kochania kogoś tak jak siebie samego. (…) Werset ów nie mówi bowiem w istocie, iż należy kochać każdego człowieka jak siebie samego, tylko że należy kochać wyłącznie tych ludzi, którzy są do nas podobni, a więc naszych współplemieńców. Znaczenie to harmonizuje z etyką Starego Testamentu, którą w dużej mierze kształtowała nadrzędna zasada, by pozytywne uczucia ograniczać jedynie do swoich ziomków. Uniwersalizm, który rozszerzył nakaz miłości na wszystkich ludzi, pojawia się w judaizmie dość późno. 

 

Gdy napotkasz wołu swego wroga albo jego zabłąkanego osła, masz go zaraz odprowadzić do niego. Jeśli zobaczysz, że osioł tego, co cię nienawidzi, upadł pod swym brzemieniem, nie waż się ominąć go, ale pomóż mu [twojemu wrogowi]. (Wj 21,1-23,33)

„Kochać wszystkich Synów Ciemności” (1zwój z Qumran 1 QS 1,9-10). Nie wolno mu nienawidzić żadnego członka wspólnoty (1 QS 5, 26), ale trzeba żywić „wieczną nienawiść wobec ludzi zatracenia” (1 QS 9,21-22)“. Synowie Światłości to członkowie gminy z Qumran, Synowie Ciemności to cała reszta.

Czyniąc dobro, wiedz, komu je czynić (…). Dawaj pobożnemu, nie przejmuj się grzesznikiem, czyń dobro pokornemu, nie pomagaj bezbożnemu, odmów mu chleba i niczego mu nie dawaj, aby cię nie wykorzystał i nie zawładnął tobą (…). Także Najwyższy brzydzi się grzesznikami i zsyła karę na bezbożnych (Syr 12, 1.4-6).

 

Pytanie: DWA, CZY JEDNO PRZYKAZANIE?

Jezus pytany o jedno przykazanie, cytuje dwa – przykazanie miłości Boga (Pwt 6,4) i przykazanie miłości człowieka (Kpł 19,18). W kontekście oryginalnym obydwa przykazania są rozdzielone – należą do dwóch różnych ksiąg, 

Nowość interpretacji Jezusa polega na ustawieniu ich na jednej płaszczyźnie jako jednej obowiązującej zasady.

Na płaszczyźnie teologicznej podporządkowanie przykazania miłości bliźniego przykazaniu miłości Boga jest logiczną konsekwencją nowotestamentalnej prawdy o tym, że jesteśmy nowym stworzeniem w Chrystusie (por. Rz 6,1-23; 2 Kor 5,17; Ef 4,17-24; Kol 3,1-4), a w relacji do Ojca jesteśmy, jako dzieci adoptowane Boga, braćmi Jezusa – syna pierworodnego (Rz 8). Odkąd Bóg stał się człowiekiem, a w konsekwencji człowiek stał się bogiem (por. św. Tomasz z Akwinu, Opusculum 59), odtąd przykazanie miłości Boga i człowieka znalazły się na jednym poziomie.

 

Na płaszczyźnie etycznej abstrakcyjna zasada została sprowadzona przez Jezusa do konkretu: kochanie Boga ukonkretnia się i jest uwarunkowane od kochania bliźniego.

 

dr Paulina Nicko-Stępień

Jestem teologiem i filologiem klasycznym. Od 2008 roku mieszkam we Wrocławiu, gdzie ukończyłam dwa kierunki studiów – teologię (w zakresie studiów biblijnych) na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu oraz filologię klasyczną z kulturą śródziemnomorską (specjalizacja biblijna) na Uniwersytecie Wrocławskim (Wydział Filologiczny, Instytut Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych). Po ukończeniu studiów podstawowych, zwieńczonych obroną pracy magisterskiej w 2013 roku, zdecydowałam się na kontynuację edukacji i rozpoczęcie podwójnych studiów doktoranckich – na PWT i UWr. Na wydziale teologicznym zajmowałam się od początku XVI-wiecznymi przekładami biblijnymi autorstwa ks. Jakuba Wujka (na ten temat napisałam pracę magisterską, a potem doktorat), a na UWr pracowałam naukowo nad wierzeniami w życie pozagrobowe na starożytnym Bliskim Wschodzie (głównie w starożytnej Mezopotamii).

 

10 października br. obroniłam pierwszy doktorat (na PWT, dotyczący przekładów Jakuba Wujka). Otrzymałam wyróżnienie za tę pracę, która w całości została przeze mnie oparta na XVI-wiecznych tekstach źródłowych, przez nikogo dotąd nieprzebadanych! Praca była bardzo trudna i żmudna, wymagała ode mnie znajomości języków klasycznych i współczesnych, ale wysiłek się opłacał. Moja dysertacja rzuciła bowiem nowe światło na prace przekładowe ks. Jakuba Wujka i otworzyła nowe perspektywy dalszych badań. Temat jest na tyle ważny, że interesują się nim nie tylko środowiska polskie, ale także zagraniczne. Stąd też od kilku lat współpracuję z Polską Akademią Nauk w Warszawie, gdzie publikowałam wyniki moich badań w formie artykułów polsko i angielskojęzycznych.

 

Drugi doktorat (dotyczący kultu zmarłych w starożytnej Mezopotamii), który napisałam na UWr znajduje się obecnie w recenzjach. Obrona jest planowana jeszcze przed końcem 2018 roku, lub w styczniu 2019.

 

Na studiach doktoranckich byłam aktywna naukowo. W 2017 roku wydałam swoją pierwszą książkę, pt. Mezopotamski świat podziemny i jego wpływ na koncepcję biblijnego Szeolu. Dwie kolejne (prace doktorskie) ukażą się drukiem w przyszłym roku.

 

Ponadto mam na swoim koncie 11 artykułów naukowych (w języku polskim i angielskim). Wzięłam też czynny udział w 30. konferencjach krajowych i międzynarodowych, wygłaszając referaty. Otrzymałam także 4 granty na prowadzenie badań naukowych, odwiedziłam 6 prestiżowych zagranicznych ośrodków naukowych (Heidelberg, Berlin, Rzym, Praga, Londyn, Warszawa). Przynależę także do Stowarzyszenia Biblistów Polskich.

 

Moje studia i zainteresowania naukowe koncentrują się wokół: wpływu tradycji bliskowschodnich (mezopotamskiej, hetyckiej, egipskiej, kananejskiej) na kształtowanie Starego Testamentu; religii i literatury starożytnego Bliskiego Wschodu oraz staropolskich przekładów biblijnych. Są wynikiem miłości do Biblii oraz pasji do nauki języków obcych. Wszystko zaczęło się od łaciny, której uczyłam się w jeleniogórskim liceum popularnie zwanym „Żeromem”. Tam, jako pierwsza w historii szkoły zdałam maturę rozszerzoną z języka łacińskiego i kultury antycznej. Kolejnym etapem były studia teologiczne, gdzie poszerzyłam znajomość łaciny, zaczęłam się uczyć także greki oraz języka hebrajskiego. Następnie na studiach klasyczno-orientalnych jeszcze bardziej ulepszyłam swoje kompetencje językowe oraz poszerzyłam znajomość języków o język akadyjski i pismo klinowe. Oprócz języków starożytnych znam także kilka języków nowożytnych: angielski, włoski, niemiecki i francuski. Języki te były niezbędne w moich pracach doktorskich.

 

Efekt mojej wieloletniej edukacji jest taki, że Pismo Święte czytam w językach oryginalnych. Nie jest to jednak moja zasługa, ale zasługa Pana Boga od którego otrzymałam wiele talentów. Chciałabym się tymi talentami podzielić i zachęcić Parafian do czytania Biblii, dlatego w tej zakładce będę zamieszczać komentarze biblijne do każdej niedzielnej Liturgii Słowa. Zapraszam do kontaktu i mam nadzieję, że w naszej Parafii powstanie Krąg Biblijny.

 

Zapraszam także do odwiedzenia moich stron internetowych i zapoznania się z moim dorobkiem naukowym:

- międzynarodowa platforma naukowa academia.edu  http://wroc.academia.edu/PaulinaNickoStępień 

- kanał podróżniczy na youtube, który jest efektem mojej pasji do podróżowania, fotografii i filmowania: NICKOTOUR https://www.youtube.com/channel/UCT01VnIJsTZ_znmsTI9CwXQ

 

Dorobek naukowy

Dorobek naukowy

Powrót

Dzisiaj jest

środa,
21 listopada 2018

(325. dzień roku)

Święta

Środa, XXXIII Tydzień zwykły
Rok B, II
Wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny

Zegar

Sonda

Która księga biblijna sprawia Ci największą trudność podczas lektury?

Księga Powtórzonego Prawa

Księga Izajasza

Księga Daniela

List do Hebrajczyków

Apokalipsa św. Jana

inna

nie rozumiem żadnej z ksiąg


Licznik

Liczba wyświetleń:
383776